Demokracja mobilizuje władzę
Rozmawiamy na kilkanaście godzin przed końcem roku 2009, trudno nie zacząć od pytania o podsumowanie minionych 12 miesięcy.
Moja ocena roku 2009 jest bardzo pozytywna. Wszystkie zadania i projekty, które chcieliśmy w gminie zrealizować, zostały zrealizowane. Ponadto, pomimo kryzysu, który nas również dotknął – nie jesteśmy przecież wyizolowaną od świata wyspą – udało nam się znacznie zmniejszyć zadłużenie gminy. Było to możliwe nie dzięki posuniętym do granic absurdu oszczędnościom, ale pozyskaniu dodatkowych pieniędzy. Ogółem w czasie całego roku zwiększyliśmy nasze dochody o sześć milionów złotych, wydatki wzrosły natomiast w stosunku do pierwotnie uchwalonego budżetu o trzy miliony.
Czy kryzys ekonomiczny przełożył się na niższe niż planowano wpływy z podatków?
Tak. Wpływy z podatków były o milion złotych niższe niż planowano, ale tym bardziej cieszę się, że udało się tę dziurę załatać funduszami zewnętrznymi. Mamy także zabezpieczone pieniądze na własny wkład na wszystkie zadania, jakie chcemy zrealizować w roku 2010 z udziałem unijnego dofinansowania. Nie grozi nam sytuacja, że nie uda się uzyskać dofinansowania z powodu braku własnego wkładu. Można odpowiedzialnie powiedzieć, że stan finansów gminy jest dobry, sytuujemy się powyżej średniej krajowej.
Przypomnijmy zatem największe inwestycje, na które udało się uzyskać dofinansowanie?
Pieniądze, które zdobyliśmy pochodzą z różnych źródeł. Najważniejsze z nich to Małopolski Regionalny Program Operacyjny i Program Rozwoju Obszarów Wiejskich. Z MRPO uzyskaliśmy dofinansowanie budowy dwóch budynków komunalnych w Nowodworzu i Błoniu. To w ramach projektu „Akademia Galicyjska – Żak”. Chcemy przypominać tradycje szkoły galicyjskiej. Będzie to połączenie Domu Ludowego, sali wystawowej, niewielkiego muzeum. Z PROW z kolei otrzymaliśmy pieniądze na kilka zadań. Największe z nich to modernizacja centrum wsi Jodłówka – Wałki, Dom Wielofunkcyjny w Radlnej i dom w Nowodworzu. Stosunkowo duże pieniądze uzyskujemy z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na budowę basenu szkolno – rehabilitacyjnego oraz remonty ośrodków zdrowia w Koszycach Małych i Woli Rzędzińskiej. Udało nam się również uzyskać pieniądze z Totalizatora Sportowego na poprawę infrastruktury sportowej, dzięki czemu zakończymy budowę hali widowiskowo-sportowej w Koszycach Wielkich. Następna grupa inwestycji, ważna dla mieszkańców, to drogi. Na nie uzyskaliśmy dwa miliony złotych z Programu Rozwoju Dróg Lokalnych. Taką samą kwotę udało się uzyskać na odbudowę dróg zniszczonych podczas powodzi. Z osobnego programu pochodzą pieniądze na budowę dróg dojazdowych do pól. Z Urzędu Marszałkowskiego uzyskaliśmy 400 tysięcy złotych na budowę chodników przy drogach wojewódzkich. Wspólnie ze starostwem finansujemy budowę chodników przy drogach powiatowych. Z kolei z Ministerstwa Edukacji Narodowej zdobyliśmy kilkaset tysięcy złotych na remonty szkół. Łącznie dofinansowanie zewnętrzne w 2009 roku wyniosło sześć milionów złotych.
A czy wiadomo już, ile uda się uzyskać w roku 2010?
Tego dokładnie nie wiemy, ale zakładam, że będzie to kwota podobna. Bardzo by mnie taki stan rzeczy satysfakcjonował.
Jeśli już mówimy o roku 2010 – czy uchwała budżetowa została już podjęta?
Jeszcze nie. Zapewniam, że nie będzie to budżet wyborczy – inny niż ten z roku 2009 i kilku poprzednich. Staramy się realizować w miarę możliwości i posiadanych pieniędzy kolejne inwestycje i nie czekamy na wybory. Nie da się zbudować basenu w ciągu kilku miesięcy. Na pewno znajdą się w budżecie pieniądze na dokończenie trwających już inwestycji. Mamy również plany rozpoczęcia nowych – budowę kanalizacji w Jodłówce – Wałkach, czy przyśpieszenie zagospodarowania centów kolejnych wsi. To tej pory udało się to zrobić w trzech wsiach - Woli Rzędzińskiej, Jodłówce – Wałkach i Zgłobicach. W przyszłym roku planujemy prace w kilku następnych. To ambitne zadanie, jeśli brać po uwagę fakt, że w gminie mamy czternaście wsi. Zakładam jednak, że z czasem każda nich będzie miała estetyczne i funkcjonalne centrum.
Rozumiem, że podda się pan weryfikacji wyborców w tegorocznych wyborach?
Odpowiem najbardziej szczerze – tak. Mógłbym się krygować, deklarować, że się zastanawiam, ale już trzy lata temu, gdy zostałem wójtem, założyłem, że poddam się weryfikacji w kolejnych wyborach. W ciągu jednej kadencji nie da się zrealizować wszystkich planów, chciałbym jeszcze coś w samorządzie zrobić. Chciałbym także usłyszeć zdanie mieszkańców po czterech latach sprawowania funkcji. Nie tylko chcę wystartować w wyborach, ale i je wygrać. Spodziewam się, że pojawią inni kandydaci. Trudni, by było inaczej w gminie liczącej prawie dwadzieścia cztery tysiące mieszkańców. Nie mam nic przeciwko temu, bo na tym przecież polega system demokratyczny, a demokracja bardzo mobilizuje władzę. Sądzę, że będziemy rywalizować na argumenty, a kampania będzie merytoryczna.
Kiedy jednak podsumowuje Pan rok zapewne przychodzą do głowy nie tylko sukcesy?
Oczywiście. Nie wszystkie składane przez nas wnioski uzyskały dofinansowanie. Traktuję to jako niepowodzenie, ale często wynikało to z faktu, że wybierano gminy o mniejszych dochodach niż nasza. Na pewno czeka nas jeszcze praca nad czymś, co nazywam tożsamością gminy. To bardzo trudne, wiadomo, że gmina składa się z kilku „wysp”. Cały czas walczymy z dzikimi wysypiskami śmieci i cały czas mamy z tym problem. Kolejna sprawa to wandalizm. Są tacy, którzy nie potrafią zadbać o wspólnie mienie. Na pewno też nie udało się zaspokoić wszystkich potrzeb mieszkańców, gdyż ich oczekiwania nieraz przerastają możliwości gminy. Ludzie chcą dobrych dróg, chodników, oświetlenia, uzbrojonych terenów, na których będą mogli budować domy. Robimy to wszystko, ale stopniowo i wolniej, niż się oczekuje.
Czego zatem życzy Wójt Gminy Tarnów w rozpoczynającym się roku?
Spełnienia marzeń, zdrowia, pomyślności, sukcesów. To życzenia indywidualne. Natomiast całej społeczności życzę, by gmina się rozwijała, by omijały nas problemy i komplikacje.
04.01.2010