Najważniejsza jest skuteczność

z Urszulą Augustyn, posłanką Platformy Obywatelskiej rozmawiał Piotr Filip

Niedawno minęła połowa kadencji parlamentu, rozpoczął się też nowy rok. To czas sprzyjający podsumowaniom i planowaniu przyszłości. Jakie jest podsumowanie półmetka kadencji?
W liczbach rzecz wygląda następująco: w pierwszej połowie kadencji 50 razy przemawiałam z mównicy sejmowej. Złożyłam 18 interpelacji, 3 zapytania, 1 oświadczenie i pytanie w sprawach bieżących dotyczące działań rządu w kwestii żywności zmodyfikowanej genetycznie.

Powiedziała Pani kiedyś, że w Sejmie najważniejsza jest skuteczność, a samo produkowanie kolejnych pism nie rozwiązuje żadnych problemów. Jak w takim razie skutecznie działać w parlamencie?
Posłowie tworzą tysiące interpelacji i zapytań, na które odpowiadają urzędnicy w ministerstwach. Jest to tak popularny proces, że mało kto zastanawia się nad jego skutecznością albo raczej jej brakiem. Co wynika z kolejnego przesłanego pisma? Zwykle niewiele, ale piszący jest zadowolony – pozbył się kłopotu. Niech teraz inni się martwią. Tymczasem problem był i jest. Lepiej spotkać się z kompetentnymi w danej materii osobami i wspólnie poszukać rozwiązania. Staram się sadzać przy stole zainteresowane strony, a potem monitoruję realizacje postanowień. Bywa, że mój upór zmiękcza najbardziej zatwardziałych. Ale zdarza się też, że rozwiązanie nie jest takie proste. Robimy więc plan B albo i C – byle się nie poddawać i sunąć do mety.

Znamy tylko fragment obrazu pracy Sejmu – komisje śledcze, polemiki w mediach i na sali obrad. Prawie nic nie wiemy o pracy komisji sejmowych. Tymczasem tam dzieje się nie mniej niż na sali obrad.
To prawda, szczególnie podczas prac nad ustawami. Spotkania z ekspertami, niekończące się dyskusje i przebijanie się argumentami, konsultacje społeczne, a potem mozolne ustalanie ostatecznych zapisów. Komisje zajmują również stanowiska w ważnych sprawach, badają zgłaszane przez środowiska problemy, monitorują prace właściwych ministerstw. Pracuję w dwóch komisjach – Edukacji, Nauki Młodzieży oraz Kultury i Środków Przekazu. W tej pierwszej pełnię funkcje zastępcy przewodniczącego. Przewodniczyłam podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty, prowadziłam tę ustawę w imieniu komisji. Pracowałam w podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji i innych ustaw, podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych. Pracuję również w Parlamentarnym Zespole ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi oraz w parlamentarnym Zespole ds. Strażaków. Mam co robić.

Samo słowo „parlament” pochodzi od łacińskiego „mówić', „rozmawiać”. Oznacza to, że spory wpisane są w ideę tej instytucji. Nie podobało się nam kiedy w PRL wszystko przegłosowywano jednogłośnie, dzisiaj niektórzy uważają, że politycy za dużo się kłócą. Czy rzeczywiście?
Istota leży w sposobie prowadzenia sporu, a nie w jego braku. Umieć się kulturalnie różnić to wielka sztuka. Niestety, często nieznana. Skądś wzięła się przecież fatalna - zasłużona lub nie – wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest chyba sprawiedliwe - opinia o parlamentarzystach. Nie usprawiedliwia też fakt, że w niektórych parlamentach krewcy deputowani argumentów dostarczają przy użyciu pięści. Ze ścierania się poglądów może wynikać wiele dobrego, byle intencją było poszukiwanie konsensusu, a nie pogrążenie przeciwnika.

Oprócz pracy w Sejmie każdy poseł pracuje również w swoim regionie, czy okręgu wyborczym. Wiele takich działań ma Pani na swoim koncie?
Wszystkich nawet nie spróbuje wymienić. Udało mi się np. zaprosić do Tarnowa minister Katarzynę Hall, z mojej inicjatywy Tarnów odwiedzili także wiceministrowie edukacji Krystyna Szumilas i Zbigniew Marciniak, którzy konsultowali projekty zmian w systemie oświaty i reformę szkolnictwa zawodowego. Szczególnie ważnym wydarzeniem była wizyta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podczas której podpisano umowę o dofinansowanie przebudowy Zespołu Szkół Plastycznych. Wsparłam Młodzieżową radę Miejską w Tarnowie w organizacji I Ogólnopolskiego Forum Młodych Samorządowców, współpracuję ze Stowarzyszeniem „U Siemachy”, które prowadzi ośrodki dla trudnej młodzieży w w Krakowie i Odporyszowie, a wkrótce również w Tarnowie. W odpowiedzi na sygnały wyborców zorganizowałam w Tarnowie konferencję dotyczącą bulimii i anoreksji, angażuję się w rozwiązanie trudnego problemu Stada Ogierów w Klikowej.

To wszystko tzw. „projekty miękkie”, a co z dużymi inwestycjami, które nie tylko ułatwiają życie, ale i przyczyniają się do powstawania nowych miejsc pracy?
Dwukrotnie uczestniczyłam w spotkaniach z mieszkańcami Łapczycy i samorządowcami oraz przedstawicielami GDDKiA w sprawie budowy obwodnicy Łapczycy. Towarzyszyłam rozmowom w sprawie budowy łącznika autostrady z drogą 73 i krajową „czwórką”. Z mojej inicjatywy doszło w Krakowie do spotkania przedstawicieli GDDKiA, Urzędu Marszałkowskiego i gminy Lisia Góra. Spotkanie dotyczyło modernizacji drogi krajowej nr 73. Współpracuję z samorządami, które podejmują się rozbudowy infrastruktury sportowej.

Czy powinien obowiązywać parytet dla kobiet na listach kandydatów do parlamentu?
A dlaczego tylko do parlamentu? Przecież tworzymy listy kandydatów do samorządu i wielu innych struktur. A dlaczego akurat dla kobiet? Może należałoby pomyśleć np. o mniejszościach narodowych, niepełnosprawnych, grupach zawodowych lub wiekowych?
Konstytucja gwarantuje równość wszystkim obywatelom. Każdy ma takie samo prawo pełnić określone funkcje i nie płeć a kompetencje powinny mieć decydujące znaczenie. Ustawowe wyliczenie liczby miejsc na listach nie poprawi sytuacji. Nie chciałabym znaleźć się na liście tylko dlatego, że jestem kobietą. O tym ma przesądzić moja aktywność, pracowitość, skuteczność. Bardziej niż parytety potrzebne są działania „proparytetowe”. Wewnętrzne ustalenia, które promują panie na wysokich miejscach w poszczególnych partiach, w ich zarządach, władzach, na listach. Rozwiązania ułatwiające kobietom godzenie obowiązków rodzinnych i zawodowych (dostęp do przedszkoli, elastyczny czas pracy, dzielenie obowiązków opieki nad dziećmi z mężczyznami). A nade wszystko – zmiana sposobu myślenia u samych kobiet. Powinny uwierzyć we własne siły i żądać równego traktowania. Na drodze współpracy i wzajemnego zrozumienia wszystko jest możliwe. Sztywne zapisy ustawy doprowadzą do absurdów, a mężczyznom dostarczą broni do ubiegania się o parytety dla nich.

Czy obrady Sejmu powinny być jak dawniej transmitowane prze TVP?
Przed kamerami niektórzy dostają małpiego rozumu. Są w stanie wymyślać różne bzdury, byle tylko zaistnieć w mediach. Brak transmisji obniżył poziom agresji i głupoty. I niech tak pozostanie.

04.03.2010
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |