Vivat król...kurkowy

Dzieje tarnowskiego Bractwa Kurkowego sięgają XIV wieku, a więc samych początków historii miasta. Towarzystwo przeżywało różne koleje losu, kilkakrotnie było likwidowane, a po przerwie reaktywowało swoją działalność. Przez długi czas siedzibą Towarzystwa był budynek w Parku Strzeleckim. Obecni członkowie reaktywowali Bractwo Kurkowe w 1996 roku po kolejnej kilkudziesięcioletniej przerwie.

 

Tradycje Bractw Strzeleckich sięgają czasów średniowiecznych, powstawały one najpierw w miastach niemieckich, a ich głównym celem było przygotowanie mieszczan i rzemieślników do obrony miasta w przypadku najazdu czy oblężenia. Dlatego ćwiczono się w strzelaniu, najpierw z łuku, później przede wszystkim z broni palnej. Od początku także strzelano do sylwetki ptaka. Z Niemiec, poprzez Śląsk, ten sposób samoobrony dotarł i do polskich miast. Kiedy w Tarnowie zawiązano Towarzystwo Strzeleckie dokładnie nie wiadomo. Pierwsza wzmianka w dokumentach miejskich pochodzi z roku 1505, ale nie ulega raczej wątpliwości, że Bractwo zawiązane zostało ponad 100 lat wcześniej, wkrótce po opasaniu miasta murami obronnymi. Za umowną datę jego założenia przyjmuje się rok 1355. Niewiele wiadomo o jego działalności i strukturze organizacyjnej w pierwszych wiekach działalności. W większości polskich miast, a więc najprawdopodobniej i w Tarnowie, formacja ta zaczęła upadać w XVII wieku, po kolejnych stu latach, za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, Towarzystwa Strzeleckie praktycznie zaprzestały działalności, a po wejściu Austriaków przestały istnieć. Ostatnią pamiątką po tarnowskim Bractwie był, stanowiący własność miasta, i troskliwie przechowywany, srebrny kogut z koroną i łańcuchem. Według zachowanych relacji władze austriackie zamierzały przetopić srebrną figurkę na monety, mieszczanie tarnowscy dali jednak znaczący dowód przywiązania do tradycji i własnej historii, wykupując ptaka od Austriaków, za pieniądze pochodzące ze zbiórki, zorganizowanej specjalnie na ten cel.

Działalność towarzystw strzeleckich reaktywowana została w połowie XIX wieku. W Tarnowie stało się to w roku 1845 roku. W nowej formule członkowie Bractwa nie byli już potrzebni do obrony miejskich murów, nadal jednak ćwiczyli się w strzelaniu, gdyż, jak określono w statucie: "...Celem towarzystwa jest wyłącznie przyzwoita i w karby porządku ujęta rozrywka strzelaniem do tarczy...". W 1866 roku władze miasta podarowały towarzystwu teren obecnego Parku Strzeleckiego, gdzie zbudowano siedzibę Bractwa i strzelnicę. Towarzystwo Strzeleckie było organizacją elitarną. W statucie określono co prawda, że członkiem stowarzyszenia może zostać "każdy niezawisły obywatel kraju", ale zastrzeżono również, iż musi on posiadać "nieskazitelny charakter", a przede wszystkim: "... możność opłacenia tarczy i wkładki rocznej na cel stowarzyszenia bez uszczerbku swego lub też rodziny...". Ponadto, zabezpieczono się przed przyjmowaniem przypadkowych członków poprzez fakt, iż nowym członkiem Bractwa można było zostać wyłącznie w wyniku jednogłośnej zgody wszystkich członków zarządu. Pewnym obciążeniem był także zapewne fakt, iż każdy nowy król zobligowany był do sfinansowania uroczystego bankietu dla członków towarzystwa. Pierwszym po reaktywacji stowarzyszenia królem został Stanisław Waguza, z zawodu adwokat. Towarzystwo było również organizatorem imprez charytatywnych, festynów ludowych, koncertów. Dochód z tych imprez przekazywano m.in. na utrzymanie biednych uczniów tarnowskich szkół, wsparcie finansowe dla wygnańców z terenu Prus, czy Polaków z zaborze rosyjskim. Gdy w 1883 roku zmarł zasłużony dla stowarzyszenia były burmistrz Tarnowa Józef Pędracki, postanowiono uczcić jego osobę tablicą pamiątkową, którą wmurowano w 1888 roku w ścianę budynku w Parku Strzeleckim, i którą można tam również dziś oglądać.

Wkrótce potem aktywność Towarzystwa znacznie osłabła, organizację większości imprez w Tarnowie przejął "Sokół", braciom kurkowym chciano nawet odebrać budynek. Lepsze czasy wróciły około roku 1910, gdy prezesem Towarzystwa został lekarz Jan Zbiegniewicz, a jego zastępcą burmistrz Tadeusz Tertil. Na czas wojny stowarzyszenie zawiesiło działalność, wznowiono ją ponownie już w wolnej Polsce. W okresie międzywojennym Bractwo liczyło kilkudziesięciu członków, a na liście kolejnych królów znajdowali się m.in. restaurator Adam Paluch, dyrektor rzeźni Józef Rusinowski, prezydent Tarnowa Mieczysław Brodziński, a także zawodowi wojskowi: Maksymilian Hoborski i Ryszard Zakrzewski.

Po wybuchu II wojny Towarzystwo Strzeleckie zawiesiło swoją działalność, a po aresztowaniu przez Niemców ostatniego przedwojennego prezesa, Tadeusza Kołodzieja, pozostali członkowie Bractwa starali się ukryć wszelkie ślady działalności. Zniszczone zostały wszystkie dokumenty i akta, ukryto insygnia. Trudno się dziwić takiej reakcji - Bractwo, którego członkowie ćwiczyli się w strzelaniu i dysponowali bronią, mogło zostać uznane przez Niemców za organizację paramilitarną, wówczas represje byłyby jeszcze dotkliwsze.
Do dzisiaj nie udało się odnaleźć najcenniejszej pamiątki tarnowskiego Bractwa Kurkowego - srebrnego kura. Pozostałe insygnia, laski marszałkowskie, berło i łańcuch prezesa zostały odnalezione dopiero wiele lat po wojnie i w latach 70. przekazane do muzeum . Losy kura pozostają nieznane, być może został on zniszczony w czasie wojny, najbardziej prawdopodobne wydaje się jednak, iż znajduje się on nadal w jakiejś tajemniczej skrytce, a ci, którzy go tam umieścili nie przeżyli wojny, zabierając tajemnicę do grobu. Wielu członków stowarzyszenia trafiło bowiem do więzień i obozów, nie tyle za przynależność do Towarzystwa Strzeleckiego, które nie kontynuowało działalności, ale za udział w formacjach ruchu oporu.

Tarnowskie Bractwo Kurkowe udało się jednak po raz kolejny wskrzesić, co prawda dopiero 50 lat po wojnie. Zebranie założycielskie odbyło się 18 marca 1996 roku w tarnowskim ratuszu. Pierwszym prezesem reaktywowanego stowarzyszenia został dr Józef Sławomir Bossowski, jego zastępcami Sławomir Kolasiński i Piotr Ostafil. Oficjalna nazwa stowarzyszenia brzmi "Bractwo Kurkowe w Tarnowie - Towarzystwo Strzeleckie". Pierwsze po kilkudziesięciu latach strzelanie królewskie zorganizowano w 1998 roku, pierwszym królem został dr Józef Sławomir Bossowski.

Zasady strzelania królewskiego są następujące: - o tytuł marszałka rywalizują wszyscy członkowie Bractwa, strzelając z broni sportowej KBKS, tytuł przypada dwóm uczestnikom zawodów, którzy zdobędą największa liczbę punktów - opowiada Marek Pawlik - O tytuł króla kurkowego walczą marszałkowie strzelając do tarczy również z KBKS. Gdy wyłonionych zostanie dwóch finalistów rozpoczyna się strzelanie do kura, już z broni czarnoprochowej, ładowanej od przodu. Tytuł przypada temu, kto strąci kura.

06.04.2011
Komentarze:
Jamie: 22.03.2012
Moje uwagi:VI.3. Zmienił bym z 20% na 50% + 1VII.4. stanowczo saiceziwrpm się dyskryminacji studentf3w zaocznych! nie dość, że muszą płacić wysokie czesne, pracować to nie mają w wielu miejscach ulg! Wolność! Rf3wność! Tolerancja! Dodał bym też może rabat dla rencistf3w oraz emerytf3w i dla wszystkich grup możliwość dobrowolnej rezygnacji z praw bo nie każdy student chce być zwolniony z opłat.
kiateyyfl: 22.03.2012
PuF0dn , [url=http://upkmmhmfxrwd.com/]upkmmhmfxrwd[/url], [link=http://fwduqldlqrhe.com/]fwduqldlqrhe[/link], http://ztfrsmzsmlkk.com/
devpmre: 23.03.2012
mQ0cw9 skpneozqsxrb
Rock: 24.03.2012
Once I received a call offering me a decent sum to turn for a pianist for a chamber music concert. I was pleased to finally get paid for something I\'d been doing pro bono for years. I got there early and met with the pianist. He seemed high-strung but some people are before a concert. I clarified repeat issues with him and he assured me he was a clear nodder.The concert began and I soon saw why he was so high-strung; his mediocre technique and limited musicality made him a bad choice to play the well-known Beethoven and Brahms trios he was tackling (almost literally, football player style). We got towards the end of the first page and he did not nod. I figured, Maybe he likes memorize the beginning of the next page and have late turns. Nope as we reached the last two beats he abruptly turned his heard toward me and, in a low, gruff voice barked, Turn! This disagreeable ritual was repeated for most of the performance. I thought it might have been less disruptive for him and the audience to nod as he said. No such luck. I made it through and didn\'t mess it up, but he really unnerved me and I dare say I was very deserving of my pay that evening. insurance auto cheap auto insurance
Xantara: 01.04.2012
Moje uwagi:VI.3. Zmienił bym z 20% na 50% + 1VII.4. – stanowczo sprzeciwiam się dyskryminacji studentów zaocznych! nie dość, że muszą płacić wysokie czesne, pracować to nie mają w wielu miejscach ulg! Wolność! Równość! Tolerancja! Dodał bym też może rabat dla rencistów oraz emerytów i dla wszystkich grup możliwość dobrowolnej rezygnacji z praw bo nie każdy student chce być zwolniony z opłat. viagra nexium
Denim: 07.04.2012
No nie ma, że nic nie łączy, bo przeca tę skórkę od chleba w akademiku się wspólnie oglądało pod światło i takie różne inne, a na dodatek nieco inaczej misie-patysie by popłynęły, to on jeden z drugim by przylatywał sobie z Dublina, a ja z nią bym tu siedział. Zależność jest wspomnieniowo-młodzieńcza i wcale się jej nie wypieram.Pzdr auto insurance quotes auto insurance
Twój komentarz:
kod bezpieczeństwa
Ankieta
Kolejna galeria handlowa w Tarnowie:
| | | |