
Z Michałem Wojtkiewiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości rozmawiał Piotr Filip
Małopolska uważana jest za „matecznik” Prawa i Sprawiedliwości. Tu partia uzyskuje najlepsze wyniki. Nawet jeśli gdzie indziej przegrywa, w naszym regionie w ciemno można przyjąć, że zdobędziecie kilka mandatów w wyborach i do Sejmu i dobre rezultaty w samorządach.
To nie do końca prawda. Za wyniki Prawa i Sprawiedliwości w Małopolsce odpowiadał do niedawna regionalny lider, czyli Zbigniew Ziobro. Efekt był taki, że w wyborach do samorządów powiatów i Sejmiku Wojewódzkiego uzyskiwaliśmy dobre wyniki, ale nie przekładały się one na układ sił we władzy wykonawczej. Mamy radnych, ale nie rządzimy. To, że nie potrafiliśmy się dogadać z potencjalnymi koalicjantami w samorządach to m.in. efekt działalności Zbigniewa Ziobry. Sam układ na listach kandydatów często był taki, że większe szanse na lepsze miejsce miały osoby, które miały poparcie Zbigniewa Ziobry, a niekoniecznie poparcie wyborców. I mamy dzisiaj sytuację, w której trzy osoby wybrane z naszych list do sejmiku w naszym województwie są już poza Prawem i Sprawiedliwością.
Czy to znaczy, że styl działalności lokalnych struktur PiS wymaga zmiany?
W moim przekonaniu 80% siły PiS to siła prezesa Kaczyńskiego. Jego wizja Polski oraz miejsca Polski w Europie i świecie jest bardzo przekonywująca. Pozostałe 20% to powinno być działanie struktur lokalnych. Tymczasem tej właśnie siły struktur lokalnych brakowało w kolejnych wyborach. Proszę sobie przypomnieć sprawę listy kandydatów do Rady Powiatu Tarnowskiego podczas ostatnich wyborów samorządowych. To była malwersacja, a nawet chyba oszustwo. W takich właśnie sytuacjach ludzie nie chcą się identyfikować z Prawem i Sprawiedliwością. Prawica powinna być solidna, prawomyślna, uczciwa i wiarygodna. A także umieć kreować oddolną aktywność. Jeśli tego nie potrafimy – brakuje tych kilku procent do zwycięstwa wyborczego.
Obecny rozłam pomoże partii?
Można powiedzieć obrazowo, że ciężar Zbigniewa Ziobry został z małopolskich struktur Prawa i Sprawiedliwości zdjęty. W dłuższej perspektywie, np. najbliższych wyborów, pomoże na pewno. Jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć, jak wielką wartością jest jedność, jeśli osobiste ambicje stają się najważniejsze, traci na tym zarówno Polska, jak i nasz region. W obecnej sytuacji dokładnie to widać.
A pana nie nęciło przejście do nowego ugrupowania?
Nie. Takiego rozwiązania nie brałem i nie biorę pod uwagę. Mówiłem już, że podpisuję się pod wizją Jarosława Kaczyńskiego. Patrząc na obecną sytuację z perspektywy dobra kraju nie mam żadnych wątpliwości. Bo co wynika z faktu, że ktoś się kłóci, a ktoś inny „zabiera zabawki”. Jak to się ma do spraw polskiej polityki, pozycji Polski na arenie międzynarodowej, solidarności międzyludzkiej, pomocy najsłabszym? Im dłużej żyję, tym głębiej jestem przekonany, że należy pomagać ludziom, którzy nie radzą sobie w obecnej rzeczywistości. To nie zawsze jest ich wina, nie każdy jest potencjalnym mistrzem świata. Nie można iść do przodu po trupach.
Nie wszyscy parlamentarzyści z naszego regionu myślą tak samo. Kilku z nich, m.in. były prezydent Tarnowa, poparło Zbigniewa Ziobrę.
O to proszę pytać Józefa Rojka. Ja osobiście nigdy nie miałem do niego zaufania.
Zostawmy w takim razie sprawy personalne, wróćmy do Sejmu. Państwo jesteście w opozycji, ale macie zapewne jakieś projekty, również te dotyczące naszego regionu, które będzie chcieli prezentować i forsować?
Zgadzam się, że kwestie personalne to margines polityki. Jeśli chodzi o problemy szeroko rozumianego regionu tarnowskiego, to na czoło wysuwają się kwestie rolnictwa, dopłat dla rolników, głodowych emerytur rolniczych, ale także działań na rzecz uatrakcyjnienia tego terenu. Choćby przez takie działania jak tworzenie winnic. Również i sam Tarnów mógłby rozwijać się szybciej i bardziej wielokierunkowo. Proponowałem realizację projektu roboczo nazwanego „Tarnów za torami”. Wydaje mi się, że warto się nad nim pochylić. Jeśli chodzi o sprawy ogólniejsze, to nie zgadzam się z podniesieniem wieku emerytalnego kobiet do 67 lat. Są zawody, w których dłuższy okres pracy jest możliwy, ale na pewno nie może to dotyczyć wszystkich jednakowo. Należy też robić wszystko, by Polska się nie zadłużała. Nie ma biednych państw, są tylko źle zarządzane. Czym się różni Szwajcaria, czy państwa skandynawskie od Polski? Przede wszystkim sposobem zarządzania. Gdybyśmy mieli silny rząd, prowadzący racjonalną politykę gospodarczą, bylibyśmy bardzo bogaci. Właśnie dlatego Kaczyński nie podobał się światowej elicie, bo nie poddawał się wpływom, które godziły w polską rację stanu. To są kwestie ważne, a nie Zbigniew Ziobro i jego zwolennicy.
Dziękuję za rozmowę.